piątek, 15 czerwca 2012

13.


Jadąc tramwajem doznałam olśnienia. Już wiem! Dokładne, precyzyjne rozważania podczas 10 minutowej jazdy ułożyły się w całość, odsłaniając mi  skrywaną przez nieznane mi  siły tajemnicę. Mój młodociany ból egzystencjalny spowodowany jest dwoma niewiadomymi, które dzisiaj przedstawiły mi się w obrzydliwym, oświnionym oknie tramwaju numer 20. Przedstawia się oto tak:
X – poznanie siebie, odkrycie swojego sensu życia, stanowczość wobec swoich przekonań
Y – perfekcja w (przynajmniej) większości aspektów życia
Z - szczęście
I teraz tak: x +y = z
Biorąc na poważnie moje równanie, stwierdziłam, że można by wreszcie znaleźć  x (co jest dla mnie aktualnie najważniejsze), czyli x = z – y (o ile mnie moja matematyka nie myli, nawet jeśli, nie obchodzi mnie to aktualnie). I oto jest! Tajemnica świata objawia się, złoty Graal znaleziony!  Liczę teraz na kolejne objawienie, jak zastosować się do wymyślonej procedury. Jak odmówić sobie tych cudownych wyrzutów sumienia po każdorazowym potknięciu? Jak ułatwić sobie życie samemu? Ułatwić? Długa droga przede mną. Jak zmienić nastawienie i przyzwyczajenia, których trzymałam się jak ostrza noża, przez ostatnie kilka lat? Jak zacząć sobie wybaczać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz