poniedziałek, 24 września 2012

20.


Dół zasypuje, zdrowo, niezdrowo, zdrowo, niezdrowo, od a do z, od z do a, bujam się na huśtawce. Nie wiem co jest najważniejsze. Katuję się od północy do 5 A.M. Boję się przyszłości, przeszłość mnie wygryza. Drgawki się utrzymują od lipca, nienawiść wzrasta. Maile oficjalne wysłane, zjeba przyjęta, że pisać ich nie umiem.

Budzisz się o 6, za oknem szarość zmieszana, niewstrząśnięta. Gniecie cię w żołądku, rzygasz wspomnieniami. Krzyżem leżysz, zimno w nery, nie pomaga, źle. Mózg tańczy lambadę. Skupić? Się nie skupisz.

Oczy przekrwione, brak magnezu daje się we znaki: palec, lewa ręka, skacze jak szalony. Włosy zostają w ostatnim miejscu zamieszkania twojej głowy. Plujesz za lewe ramię, myśląc „na szczęście”. Tabletki połknięte, halucynacje właśnie wchodzą do pokoju, kładą się obok ciebie.
Toniesz, nie toniesz, toniesz, nie oddychasz, rzygasz dzień następny, krwią plujesz po ścianach. 

21 lat minęło jak jeden dzień. Przed tobą życia szmat. Udawaj dorosłą, wyjdzie na to samo, a nuż się dadzą zrobić w chuja. A nuż wyjdzie, że w 1/10 miałaś racje. Język pokażesz, palec wyprostujesz, tabletki połkniesz,a może całkiem znośną rzeczywistość zbudujesz.