wtorek, 13 grudnia 2011

4.

chyba się stało. JEDNAK lekka rezurekcja? po spiciu pyska i płaczu do 4 w nocy powinno się coś stać, ale to dopiero kac zabójca mówi ci jak wiele tracisz i jak wiele możesz jeszcze zdobyć. nie jest łatwo, bo jednak mam swoje przyzwyczajenia i układam, przekładam, zapisuje i skreślam, zamiast wziąć się za robotę.
i mimo, że dzisiaj nic nie zrobiłam z moich planów to czuję się jakoś jednak spełniona. poukładana i tego mi brakowało. w moim przypadku trochę schematu się przydaję, rutyna daje mi więcej poczucia bezpieczeństwa niż innym, tak myślę.

mieszkam w nowym mieszkaniu i mimo wszystko nie uważam, żeby ono powodowało moją zmianę, bo zmiana przyszła później niż przeprowadzka, ale samo mieszkanie spełnia moje wakacyjne marzenie, wreszcie mieszkam sama i jak najbardziej nie czuję się samotna :)

teraz tylko zakasać rękawy i próbować. nadrobić to co stracone i dążyć do celów.
amen