sobota, 29 grudnia 2012

22.


 Pominę chęci zmiany siebie, tysiące przysiąg, listów do przyszłości z wypisanymi planami do wykonania, pijackich rozmów o nowym roku, i myśli o tabula rasa w głowie, które przecież „stanie się” od tak w moim życiu. Pominę wypominanie samej sobie o tym, że moje życie nadal jest czarno białe, bez jakiejkolwiek zawartości czegoś cennego, „fajnego”, ciekawego, czegoś co tak naprawdę można by pokazać na facebooku, wypromować się i pokazać światu, że  u mnie jest tak zajebiście jak nigdy nie było. Pominę fakt, że rozumiem dziwnie ekstrawertyczną ideę w introwertycznej głowie, która chce się sprzedawać obcym ludziom w Internecie. Pominę też, że to musi być przez moje EGO, którego wypierałam się od kiedy znam to pojęcie, które mimowolnie rośnie i rośnie w mojej przestrzeni życia, utrudniając mi związki miedzy ludzkie jak i związek z samą sobą. A najbardziej pominąć bym chciała przysięganie samej sobie, że stanę się bardziej wartościowa kiedy: _____________________________________________ (prosimy o wpisanie kolejnego celu , który nigdy nie zostanie spełniony, a który przecież powinien odmienić moje życie).
Mogłabym napisać, że kiedy stanę się sławna, przestanę uciekać od problemów, kiedy będę w końcu weganką, zajmę się fotografowaniem na poważnie, a kiedy się zakocham, nie będę już jebać fochów na lewo i prawo.
No way baby!
Praca nad sobą i nad swoim małym, zdegenerowanym móżdżkiem, odcięcie się od mediów i opinii innych, gówno znaczących ludzi może coś zdziała. Może kiedyś detoks zadziała.