czwartek, 11 października 2012

21.


A co by było gdyby poudawać trochę.  Zabawić się w życie idealne. 

Wy, niewierzący w swoje siły, wy, będący cieniem swojej najosobliwszej postaci. Wy, będący 1/10 tego, czym moglibyście się stać! Wy, którzy wierzycie w dzień „od jutra”, wierząc, że on kiedyś nadejdzie. Wy, udający, że patrzycie szeroko, gnieżdżąc się w utartych granicach, wpojonych przez niedowiarków. Wy, będący tym, czego powinna wstydzić się ludzkość. Wy, leniwcy, obibokowie i  leserzy konkretni. Wy, którzy pozwalacie mi wierzyć w waszą postać i brać z niej przykład na moją zgubę. Wy, podcinający mi skrzydła, upijający wszechobecną nienawiścią do produktywności. Wy, niepozwalający mi być tym, kim powinienem. I co najważniejsze: Wy, pozwalający mi wierzyć, że to wasza wina, że pozwalam sobie sam, empirycznie, zbadać co to upadek i podać rękę na zgodę zepsuciu. 

Wy! Wyzywam was! Na życie idealne, na 5 dni w tygodniu. Na wiarę, że można, że chce się, że będzie tak jak zechcecie.