A co by było gdyby poudawać trochę. Zabawić się w życie idealne.
Wy, niewierzący w swoje siły, wy, będący cieniem swojej
najosobliwszej postaci. Wy, będący 1/10 tego, czym moglibyście się stać! Wy,
którzy wierzycie w dzień „od jutra”, wierząc, że on kiedyś nadejdzie. Wy,
udający, że patrzycie szeroko, gnieżdżąc się w utartych granicach, wpojonych
przez niedowiarków. Wy, będący tym, czego powinna wstydzić się ludzkość. Wy,
leniwcy, obibokowie i leserzy konkretni.
Wy, którzy pozwalacie mi wierzyć w waszą postać i brać z niej przykład na moją
zgubę. Wy, podcinający mi skrzydła, upijający wszechobecną nienawiścią do
produktywności. Wy, niepozwalający mi być tym, kim powinienem. I co
najważniejsze: Wy, pozwalający mi wierzyć, że to wasza wina, że pozwalam sobie
sam, empirycznie, zbadać co to upadek i podać rękę na zgodę zepsuciu.
Wy! Wyzywam was! Na życie idealne, na 5 dni w tygodniu. Na wiarę, że można, że chce się, że będzie tak jak zechcecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz