niedziela, 12 lutego 2012

7.


Jest mi dobrze. Czuję ciepło i poczucie bezpieczeństwa wzrasta. Mam chęć na życie. Chce mi się. Nie brak Krakowa. Zimnych uliczek, tramwajów pędzących i taksówek, które marzą o tym by cię przejechać. Nie brak krzyczących dzieci, przepychających się babć i kobiet po 40 sprzedających kwiatki. Nie brak rynku, którego za dużo w moim życiu.
Robię ciastka, jem pomarańcze, łykam tabletki żeby życie było bardziej udane. Patrzę przez duże okno, widzę spokój, rozdaję uśmiechy.
Boje się o przyszłość, zaczynam snuć porządne plany i mam nadzieję, że dam z siebie wszystko.
Mam chęci. Chcę działać.


wtorek, 7 lutego 2012

6.

Marzy mi się takie ciastko. Nie, torcik. Torcik czekoladowy. Prawie brownie, ale nie.  
Bierzesz ten torcik, kroisz sobie kawałek. Kawałek, czyli pół torciku. Przekładasz na talerz, widelczyk masz i idziesz się usadowić w najwygodniejsze miejsce w mieszkaniu. Zapomnisz o czymś do popicia tej małej ilości czekolady, ale martwić się będziesz później. Teraz masz cel: siąść i zacząć wieczerzę. Najlepiej jakby torcik jedzony był po 22.00, wtedy będzie smakować najlepiej.
Usiadłaś. Bierzesz do ręki widelczyk i odkrajasz robie kawałek. Od razu zaczyna pachnieć czekoladą, bo to taki prawdziwy torcik. Ma dość wilgotną masę z czekolady, mus tez musi mieć i pewnie trochę bitej śmietany, posypka z kakao, może jakieś przyprawy korzenne, ale tylko trochę, bo najważniejszy jest smak czekolady.
Biorąc pierwszy kęs czekasz chwilę z zachwytem, aby czekolada się dobrze rozpuściła, nie połykasz od razu, przeżywasz krótki orgazm i od razu masz ochotę na więcej. Zaczyna się walka z samym sobą: jeść kawałek (1/2) torciku jak normalny człowiek, czy rzucić się na niego, jak gdyby smakowało się czekoladę po raz pierwszy.
Sprawa i tak była przesądzona od razu, wygrywa opcja numer 2 i twoje kawałki słodyczy są większe, niż widelczyk może pomieścić. Można by w sumie nadziać tort na widelec, ale wizja upadającego kawałka na podłogę jest gorsza niż można by przypuszczać.
Szybkie pochłanianie w końcu się nudzi, ba, może nawet być już nie dobrze. Nastąpić może pauza, ale nie grozi nam odraza do reszty , której nie zjedliśmy, spokojnie może zaczekać do następnego szału głodowego.
Ach, i popitka której nie wzięliśmy ze sobą bardzo by się teraz przydała.