czwartek, 31 maja 2012

10.


Jestem w domu. W domu, w którym panuje zapach herbaty z cytryną i jest czekolada na piękny uśmiech. W domu, gdzie są znajome zapachy, smaki i widok za oknem. Nudny widok, który przypomina więcej niż mogłoby się wydawać. Pierwsza jazda „bez trzymanki” na rowerze, pierwsza lekcja niemieckiego, łzy i zazdrość , bo inni właśnie jadą na wycieczkę ze szkoły, robienie zdjęć z dachu, bo przecież kiedyś się chciało. Nie mówiło się, tylko robiło to, o czym później można by porozmawiać i powspominać.

Nie robi mi się ckliwie i żadne łzy nie napływają do oczu. Nie ma rozmazanego obrazu, łez, niczym grochy, spadających na kolana, ani guli z gardle. Nie ma. Teraz jest dziwne poczucie, że ma się 21 lat i pierwszy raz chce się iść do przodu, a nie bezsensownie sterczeć w okropnej teraźniejszości. Nie chce się nawet dupy innym obrobić, że oni mają lepiej. Że układy ch*je mają i bogatych rodziców. Teraz są plany. Pierwsze plany <olaboga>. Jest sesja, działanie w lato, prawo jazdy, potem kampania wrześniowa, bo co jak co, ale pierwsze plany 31. Maja to trochę za późno, żeby jakoś konstruktywnie podczas sesji  zadziałać. Potem jest licencjat i wyjazd jest na dłużej (może nawet rok),później nawet podbój Warszawy jest i może Erasmus. Magister i tłumacz przysięgły. Jezus Maria! Ja Pier*olę! Co się dzieje?! Świat się trzęsie! Czyżby to ludzie nazywali ambicją? A może po prostu powrót to źródeł, których mi brakowało przez długą chwilę?

Jedno jest pewne: od teraźniejszości nie ucieknę. Nie ma bata! Oprócz kupionych 5 lat temu książek pojawiają się nowe. Te krakowskie i bez miłości z tytule. Obok pustych pstrokatych pudełeczek na kremiki, które pięknie wyglądają, pojawiają się zwykłe szare, albo z ciemnego szkła. Już pełne. Nie ma już kolorowych pierścionków i bransoletek z muliny, jest czarna gumka do włosów, bo przecież półmetrowe włosy chyba zobowiązują. Nawet chyba bardziej niż te pierwsze zmarszczki na czole.
Śmiesznie się czuję, wiedząc, że mam w głowie coś, czego chcę się trzymać.

Z całego serca chciałabym znaleźć ludzi, którzy by mi pomagali dążyć do celu, i wspierali  znosić porażki, które mogą się pojawić. Jeszcze milej byłoby, gdyby obecni przyjaciele byli tacy wyrozumiali. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz