Jestem w domu. W domu, w którym panuje zapach herbaty z
cytryną i jest czekolada na piękny uśmiech. W domu, gdzie są znajome zapachy,
smaki i widok za oknem. Nudny widok, który przypomina więcej niż mogłoby się
wydawać. Pierwsza jazda „bez trzymanki” na rowerze, pierwsza lekcja
niemieckiego, łzy i zazdrość , bo inni właśnie jadą na wycieczkę ze szkoły,
robienie zdjęć z dachu, bo przecież kiedyś się chciało. Nie mówiło się, tylko
robiło to, o czym później można by porozmawiać i powspominać.
Nie robi mi się ckliwie i żadne łzy nie napływają do oczu. Nie
ma rozmazanego obrazu, łez, niczym grochy, spadających na kolana, ani guli z gardle.
Nie ma. Teraz jest dziwne poczucie, że ma się 21 lat i pierwszy raz chce się iść
do przodu, a nie bezsensownie sterczeć w okropnej teraźniejszości. Nie chce się
nawet dupy innym obrobić, że oni mają lepiej. Że układy ch*je mają i bogatych
rodziców. Teraz są plany. Pierwsze plany <olaboga>. Jest sesja, działanie
w lato, prawo jazdy, potem kampania wrześniowa, bo co jak co, ale pierwsze
plany 31. Maja to trochę za późno, żeby jakoś konstruktywnie podczas sesji zadziałać. Potem jest licencjat i wyjazd jest
na dłużej (może nawet rok),później nawet podbój Warszawy jest i może Erasmus.
Magister i tłumacz przysięgły. Jezus Maria! Ja Pier*olę! Co się dzieje?! Świat się
trzęsie! Czyżby to ludzie nazywali ambicją? A może po prostu powrót to źródeł,
których mi brakowało przez długą chwilę?
Jedno jest pewne: od teraźniejszości nie ucieknę. Nie ma
bata! Oprócz kupionych 5 lat temu książek pojawiają się nowe. Te krakowskie i
bez miłości z tytule. Obok pustych pstrokatych pudełeczek na kremiki, które
pięknie wyglądają, pojawiają się zwykłe szare, albo z ciemnego szkła. Już pełne.
Nie ma już kolorowych pierścionków i bransoletek z muliny, jest czarna gumka do
włosów, bo przecież półmetrowe włosy chyba zobowiązują. Nawet chyba bardziej
niż te pierwsze zmarszczki na czole.
Śmiesznie się czuję, wiedząc, że mam w głowie coś, czego
chcę się trzymać.
Z całego serca chciałabym znaleźć ludzi, którzy by mi
pomagali dążyć do celu, i wspierali znosić
porażki, które mogą się pojawić. Jeszcze milej byłoby, gdyby obecni przyjaciele
byli tacy wyrozumiali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz